2005-03-16 08:57:31 >> roz5 (nowy, dalsze sny, klotnia i dalsze randki:))12.12.... Nie dlugo Swieta..Ale Co to byl za sen! Okropny! Bylam w ciemnym, ogromnym pomieszczeniu, ktore wygladalo na loch albo cos w tym stylu..Jakis mezczyzna w ciemnych szatach stal wkregu jakis ludzi (rowniez w ciemnych szatach)i trzymal rozdzke nad czlowiekiem, ktory kulil sie u jego nog.. - prosze, nie zabijaj mnie..- powiedzial ochryplym glosem - prosisz? a wiesz co wzbudza u mnie prozba o litosc? - odpowiedzial mezczyzna nad nim - wiem Panie.. - wiesz, wiesz ale prosisz? - mezczyzna w szacie wyprostowal sie i wyszeptal "Rowenso" z okropnym zimnym smiechem, a czlowiek pod jego nogami zaczal krzyczec i krzyczec tak jak nigdy nie slyszalam..Obudzilam sie zlana zimnym potem, spojrzalam na zegarek 4.45 -"trzeba sie zbierac" I wstalam, umylam sie, ubralam i wyruszylam na spotkanie z Remikiem. Podczas, gdy szlam przez zimne korytarze myslalam o nim i poczulam, ze gdy tylko powiem "Remik" czuje w sercu cieplo, ktore powoduje, ze swiat wydaje mi sie lepszy! Szlam tak jeszcze chwile, gdy wpadlam na kogos, spojrzalam i usmiechnelam sie, to byl On! - Czesc! - Czesc. Gdzie idziemy? - Nie wiem, moze do jakiejs klasy? - Chyba tak...na dworze jest straszny mroz.. - no to chodzmy, parter, lewa strona - znasz cala szkole? - Elfi, Ty chyba tez znasz cala szkole! - wkoncu troche buszuje po niej;p - mozliwe, ale chodzmy Klasa byla malym pomieszczeniem, ale bardzo ladnie urzadzonym! Miala 6 malych stoliczkow do herbaty, a dookola nich staly po 4 wygodne fotele, wszystko tu bylo rozowo - zielone z malymi rozyczkami, nie przepadam za rozem, ale to wygladalo bardzo przytulnie..i romantycznie. - Jak Ci sie podoba Elfi? - Cudownie! a od czego jest ta klasa? - Tu odbywaja sie zajecia z wrozb i takich roznych.. - ale i tak tu ladnie.. Usiedlismy przy stoliczku, ktory byl dokladnie kolo pieknego kominka, w ktorym zazylo sie kilka kawalkow drewna, nadajac pomieszczeniu jeszcze cudowniejszy nastroj.. - Elfi, opowiedz mi o sobie dokladniej -poprosil Remik - a po co? - przypomnialo mi sie co Ciocia mowila o ostroznosci w opowiadaniu o sobie obcym, ale Remik nie byl obcy, prawda? -Chcialbym Cie lepiej poznac.. - a moze Ty pierwszy opowiesz o sobie? - nie ma sprawy - no wiec slucham Cie - zlapalm go za reke myslac "co TY ROBISZ?!" - wiec mieszkam w ogromnym domu z dala od Niemagicznych, wokol domu jest maly las, ogrod i staw, w ktorym mozna sie kapac w lecie. Nie mam rodzenstwa, ale za to mam Moje 3 ukochane zwierzaki - Weza, Mangus (polaczenie tygrysa, konia i jakiegos drapieznego ptaka) oraz jastrzebia. W szkole idzie mi niezle, ulubionym przedmiotem jest sollings, i to chyba wszystko.. - chcialabym zobaczyc Twoj dom.. a wiesz, ze tez mam weza? - musisz mnie odwiedzic. A jakiego? - zobacz- podciagnelam rekaw pokazujac Tie - wiesz, ze to waz domu Serpensa? - kazdy dom ma jakies zwierzatko:) - wiem - usmiechnelam sie - a jak sie nazywa? - Tia... - ciekawie - masz moze zegarek? - jest 7.45 zaraz sniadanie, a Ty mi nie opowiedzialas jeszcze o sobie.. - jutro Ci opowiem- usmiechnelam sie - mam pytanie.. - tak? - moge Cie pocalowac? - emm..Remik..mm..chy-chyba ta-tak Remik podszedl blizej mojego fotela, nachylil sie i pocalowal mnie tak, jak jeszcze nigdy zaden chlopak! (nie pisalam wczesniej, ale juz sie calowalam - to tak w drodze wyjasnienia:)..choc nie ma co wspominac..)To byl pocalunek, w ktorym mozna bylo wyczuc wszystko co Remik do mnie czuje.. - Elfi - spojrzal na mnie - jeszcze nigdy nie czulem czegos takiego do zadnej dziewczyny-zaczerwienil sie - Elfi, ja Cie kocham! - Remik, ja Ciebie tez kocham- pocalowal mnie jeszcze raz i wyszlismy cali szczesliwi trzymajac sie za rece Przy stolach siedziala juz cala szkola, gdy weszlismy. Podeszlam szybko do Love i usiadlam. - Czesc Lo! - Witaj Elfi, gdzie bylas?- wyczulam w jej glosie chlod.. - nie gniewaj sie! bylam z Remikiem.. - to dlatego tak promieniujesz - powiedziala usmiechajac sie - wiesz..czasem nienawidze, tak swiecic.. - PROSZE O CISZE! - dyrektor wstal z krzesla..czyli cos waznego - pozniej opowiem Ci reszte - dobrze - Dzisiaj do naszej szkoly przybyl nowy uczen! - co?- rozlego sie to pytanie po calej sali - Tak, Tak, dobrze slyszeliscie. Nazywa sie Roland Von Swindlering, bedzie ucz.. "o, ho! juz moje przeczucie sie obudzilo!" pomyslalam, tylko kto to jest? i ma bardzo dziwne nazwisko... - Dziekuje za uwage! Roland byl dosc wysokim chlopcem, a moze juz mezczyzna. Mial burszytnowe wlosy i oczy oraz opalona skore. Nie byl ladny, ani brzydki. Ale w oczach mial cos bardzo dziwnego..Szedl prosto w moim kierunku, "Tylko, zeby nie usiadl blisko" - modlilam sie, i naszczescie usiadl na samym koncu stolu "uff....dzieki" - Co o nim sadzisz Elfi? - Bardzo dziwny chlopak..widzialas jego oczy? - nie, a dlaczego? - COs dziwnego w nich jest..jakby chec zemsty i..nie wiem jak to okreslic, ale chyba chec rozlewu krwii... - Ty tez masz dziwne oczy ELfi.. - jedzmy sniadanie - zmienilam temat Po posilku poszlysmy na lekcje Czarnej Sztuki, a pozniej na Mikstury i Sollings,a pozniej na mistycyzm.. Po lekcjach wybralysmy sie jak zwykle odrabiac prace domowe.. I walsnie teraz przypomnialam sobie o Liscie do Cioci w sprawie Taty! - LO, zaraz przyjde! - Gdzie idziesz? Wybieglam juz z biblioteki i popedzilam do pokoju po Qirke "Ciociu! Slyszalam, ze moj Tato ma jakis zwolennikow! o Co w tym chodzi? Prosze, odpisz szybko! Elfivien" Podnioslam Qirke do okna i wypuscialam ja. Wracajac do Lo spotkalam Rolanda.. - Czyzby slynna Elfivien Glacier? - zapytal - O co ci chodzi? - odpowiedzialam najchlodniej jak umialam - O nic, jestem ROland Von Swindlering - wyciagnal reke, ktora oczywiscie zignorowalam - nie nauczyli Cie w domciu, ze trzeba byc kulturalnym? - cos jeszcze masz do powiedzenia? - narazie nic - no to do widzenia - oby nie szybkiego I odeszlam Wpadlam jak piorun do biblioteki - szukal Cie ten nowy.. - co chcial? - nie wiem.. - i tak mnie juz znalazl..dobrze, ze nie jest z nami w domu! -Yy..Elfi! nie sluchalas dyrka? on jest wlasnie w naszym domu! - O nie.. - dlaczego? Kiedy skonczylysmy odrabiac zadania poszlysmy do pokoju, usiadlam na moim miekkim lozku i zauwazylam 2 karteczki.. - Lo, zostawilas cos na moim lozku.. - nic nie zostawialam, przeciez dopiero weszlam z Toba... - to co to jest? - nie wiem, zobacz! Elfi, Spotkajmy sie jutro tam gdzie dzisiaj i o tej samej porze! R. - to od Remika, ale ten drugi nie wiem od kogo.. Elfivien, nie zrobie Ci krzydy!Badz milsza Roland - o Matko! to od tego ...ekchem - Elfi, chyba mu sie spodobalas! Ale dlaczego jestes taka..nie mila wstosunku do niego? - Nie spodobalam mu sie, rozumiesz? i jestem taka bo mam zle przeczucie! - dobrze, nie musisz na mnie krzyczec! - I wyszla z pokoju - no cudnie! jeszcze tego brakowalo! Umylam sie i polozylam.."ale jestem zmeczona" pomyslam i zasnelam odrazu..Nie slyszac o ktorej wrocila Lo i nasze "przyjaciolki" Vil i Fran.. skomentuj (2) |
|
|||||||