2005-04-01 19:09:54 >> roz 8, czyli prezenty, kolacja i ciociaDla wszystkich, ktorzy tu wpadaja i zostawiaja jakis slad po sobie.. Wigilja(chyba kazdy wie, ktory to dzien?) Siedzimy przy pieknie udekorowanym stole, ktory az ugina sie od roznych potraw i smakolykow. Mama jak zwykle w pieknej czerwieni, ja w puruprze a Ojciec w czerni. Dzownek do drzwi, pewnie nieoczekiwany gosc, ktory nazywa sie ciocia. Skrzaty biegna do drzwi, slysze jej kroki, wchodzi do jadalni, cala przemrozona i zaplakana, Mama wstaje i podchodzi do niej - Ella, co sie stalo? - Vi..Vi..oni Go zabili!! - odpowiada zaplakana - CO ? - no przy-przyszli w bialych sz-szatach ii ii mie-eli mieczeee..przywiazali mniee do scciaaany ii..-szloch- kazali patrzec na na na jego TORTURY!! - przejdzmy do mjego gabinetu Wychodza dwie, a wraz za ich sladem podarza Ojciec, w drzwiach odwraca glowe i mowi - spokojnie, zaraz wszystko sie wyjasni, jesli jestes glodna mozesz zjesc, a jesli chcesz prezenty to znajdz swoje i rozpakuj Zostawiaiaj mnie sama przy tym stole, "jesli jestes glodna" jestem, jesli jestes ciekawa prezentow jestem! Podchodze do choinki i wyciagam chyba z 15 prezentow, wracam do stolu nakladam potrawy na talerze i wolam skrzatke, aby je zaniosla na gore. Wchodze na gore spokojnie i po cichu, ale nic nie moge uslyszec, zadnych krzykow czy placzu, nic! Wchodze do swojej komnaty i rzucam prezenty na lozko, biore jeden z talerzy i laduje obok podarkow..no to pierwszy prezent, co tu mamy? jakies pioro, ciekawe po co mi kolejne? Rozpakowywuje reszte, ale z przykroscia stwierdzam iz brakuje w nich czegos ciekawego. Patrze na biorko i az nie moge uwierzyc..zjadlam wszystko co na lozylam, a bylo tego sporo..Schodze po cichu na dol, przeciez trzeba sie czegos dowiedziec. Staje przy drzwiach, ale nic nie slychac, pochylam sie nad dziurka od klucza i..nagle otwieraja sie drzwi, przez ktore wychodzi juz spokojna ciocia i rodzice - ELfivien, mam nadzieje, ze nie podsluchiwalas? - pyta Ojciec groznym tonem - nie, nic a nic- odpowiadam - musimy teraz isc, ale ciocia zpstanie z Toba - mowi Mama Podchodza do wieszaka z plaszczami i ubieraja sie i..i wychodza..Pieknie!Ale trzeba zajac sie ciocia - moze herbaty? - nie Elfi, idz rob cos sobie, a ja tu posiedze.. - dobrze, jak cos, to wolaj Biegne na gore i klade sie, nie mam na nic ochoty... c.d.n. :) skomentuj (2) |
|
|||||||