2005-03-27 16:58:25 >> roz 7, czyli przygotowania do Swiat, tesknota i nauka :)Dla: - Alice - wiernej czytajacej moje wypociny, i przy ktorej opowiadaniu wpadam w kompleksy - Kudy - ktora juz dawno tu nie zagladala, - Mirandy - kolejnej pisarce, ktora sprawia, ze wpadam w kompleksy:) * 21.12... Podroz tak cudownym autem byla poprostu cudowna! Ta predkosc, ten powiew zimnego wiatru, ach! Juz nie moge doczekac sie swoich urodzin! Mam nadzieje, ze rodzice wywiaza sie z obietnic i kupia mi takie cacko:) Ale wracajac do terazniejszosci..Jestem zmeczona, odkad przyjechalam do domu mam pelno zajec z Tata, ktory uparl sie mnie szkolic na potezna czarownice Czarnej Magii, nie mam nic przeciwko temu, a wrecz przeciwnie! Dzieki wysilkowi moje mysli sa nakierowane na nauke, a nie na tesknote za Remikiem i Lo.. tak mi ich brakuje..Wlasnie schodze na dol, a przygotowania do Swiat ida "pelna para", cudowne wonie roznych potraw i smakolykow roznasza sie po calym domu, ale musze isc na zakupy Swiateczne, wiec nie mam jak sprobowac tych pysznosci. Ciocia stoi juz pod drzwiami - co sie tak slimaczysz?- mile powitanie jak zwykle.. - myslalam.. - no to nie mysl, chodz - lapie mnie za reke i przenosimy sie na ulice pelna CZarownic i Czarodziejow. Mroz az trzaska, ale czego mozna chciec skoro to zima? Wchodzimy do "Prezenty, prezenciki i co jeszcze tylko zapragniesz", maly sklepik ale jaki piekny! Uwielbiam chodzic po jego zakamarkach...Ciocia wybrala regaly z ksiazkami, ale ja jestem bardziej praktyczna i romantyczna, wiec przenioslam sie w strone ramek do zdjec i innych cudnych rzeczy. Dla Mamy wybralam piekna szkatulke na bizuterie, dla Taty sztylet na ktorego rekojesci wyklute sa weze z purpurowymi oczami(co ja poradze, ze uwielbiam ten kolor?), dla Lo ..dla Lo narazie nic nie kupie, a dla Ciocia i Remika sama cos zrobie:) Podchodze do regalow z ksiazkami, przy ktorych CIocia buszujjac nie zauwaza mnie, wchodze w ciemny kat i znajduje ksiazke, ale czy to ksiazka? Nie, nie to jakis dziennik, ale skad wzial sie tu dziennik? Zagladam do srodka i widze : Ten dziennik nalezy do O.D. i nikt oprocz mnie nie ma prawa tu zagladac! Raczej nie jest to wlasnosc tego sklepu, chowam dziennik do torebki i podchodze do Cioci - Ciociu, mozemy juz isc? - tak, juz skonczylam wybierac prezenty - odpowiada szczesliwa Podchodzimy do kasy. Ciocia placi za wszystko, nawet za moje zakupy nie wiadomo czemu, ale placi. Wychodzimy i aportujemy sie znow w domu, biegne na gore nie odzywajac sie do nikogo, chowam pod lozkiem pakunki i wracam znow na dol, wchodze do salonu - i jak bylo? - Pyta Mama - mmm..dobrze- odpowiadam - PODAC KOLACJE! - krzyknal Tato I na jego zawolanie 5 skrzatow przybieglo i zaczelo rozstawiac na stole talerze i sztucce oraz jakies dania, ale moje mysli zamiast krazyc przy stole byly w moim pokoju obok dziwnego pamietnika.. - Elfi, czemu nic nie jesz? - prosze? - nie doslyszlalam o co pyta Mama - pytalalam czemu nie jesz, co sie z Toba dzieje? - zamyslilam sie i poprostu nie jestem glodna Wstalam od stolu i pobieglam do pokoju. Wchodze i zamykam drzwi za soba, klade sie na lozku i wyciagam pamietnik, otwieram pierwsza strone i czytam mile powitanie dla czytajacego, ale wkoncu wszyscy maja prawo do prywatnosci..otwieram nastepna strone i czytam pierwszy wpis: - Nazywam sie Orlando Daniells i nie wiem po co pisze ten badziew, moze po to by opisac swoje glupie zaloty do dziewczyny(Vivien Rettro), ktora w ogole nie zwraca na mnie uwagi? a moze przez glupia przepowiednie? No ale skoncze sie przedstawiac, a wiec wiecie jak mam na imie, mam 18 lat i chodze do szkoly Bialej Magii(a gdzie indziej moglby chodzic czarodziej?)Mam siostre i brata. Lubie Rock i Rap i to chyba wszystko? Vievien Rettro? Ale przeciez to moja mama! Ale kim jest ten chlopak? Mama w szkole Bialej Magii? O co w tym wszystkim chodzi? - Elfivien! Lekcja!!- glos Taty - juz ide! Kolejna lekcja, ale tyle pytan mam w glowie..Trzeba bedzie poszperac troche w rodzinnych pamiatkach! Wchodze do wielkiej sali, Tato juz stoi w swoim zwyklym czarnym ubraniu, a obok leza dwa miecze - co to jest? - pytam - miecze...-odpowiada - a po co mi to? przeciez to nie sredniowiecze! - jeszcze CI sie przyda! Podchodze blizej i biroe jedna z "smiercionosnych kling". Jest ciezka ale i piekna.. - zobacz, trzemasz tak miecz i.. I lekcja trwa.. * Wybaczcie drodzy Panstwo jesli bedzie nie zrozumiale.. skomentuj (4) |
|
|||||||