2005-09-25 14:25:22 >>

roz 14



z dedykejszyn 4:
- Moje Slonce, ktore jest radoscia mojego zycia;)
- Kasiunia, ktora ostatnio ma "muchy w nosie"
- Alice, ktora przestala pisac swa jakze cudowna opowiesc
- Mirandy, do ktorej az wstyd sie przyznac dawno juz nie zagladalam..
**
Oślepiająca jasność, czysta pościel i dziwny zapach.
Nasuwa mi się teraz pytanie: gdzie ja jestem do cholery? Otwieram pomału oczy, nie jest to łatwe, ale trzeba od czegoś zacząć. Rozglądam się i odrazu wiem co to za miejsce. Szpital. Ale zaraz, co ja robię w szpitalu? NIech no sobie przypomnę. Wczoraj, dzisiaj? przypuśćmy, że wczoraj byłam zamknięta w jakimś pokoju z tym Marvolem. Na samo wspomnienie o nim nie dobrze mi się robi, no ale dobrze, co dalej? Zamykam oczy i czuje jakby ktoś odtwarzał w mojej głowie film..Nie chciany..seks, pocięte dłonie, walka, Remik..jakiś deszcz, las..dyrektor..Stary piernik! Dlaczego nie zabił mnie wtedy, gdy go o to prosiłam? Otwieram oczy i pomału wstaję, muszę, poprostu muszę GO zobaczyć, upewnić się...jeszcze raz. Przechodzę przez salę pełną łóżek, całe szczęście, że są puste, nie musze z nikim rozmawiać. Otwieram rzadko używane drzwi, i widzę Go. Moje Słońce, radość mego życia..LEży na katafalku, tak spokojnie. Na Jego twarzy błąka się delikatny uśmiech. Podchodzę do Niego, i łapię tą jakże ukochaną dłoń. Dotykam twarzy zawsze tak rozkosznie ciepłej, a teraz tak przerażająco zimnej..Nie będę głupio pytać "dlaczego", nie ma sensu..Lepiej dziękować jakiemukolwiek Bóstwu, że mi go dał, że pokazał, iż życie może być tak piękne dzięki jednemu człowiekowi, że..ech..teraz to już nie ważne. Wszystko straciło swój sens. Cóż ja bez Ciebie pocznę? Może tak jak w mugolskiej literaturze, a dokładniej w "Romeo i Julii", pozostaje mi tylko śmierć, która połączy nas na wieki? Nawet nie wiem kiedy łzy zaczynają mi kapać na Jego twarz..Teraz jest czas na ostatni pocałunek, na ostatnie słowo "Kocham Cię i dziekuję za wszystko". Słyszę, że ktoś wchodzi do sali i krzyczy:
- Elfivien! Gdzie Ty jesteś? o Boże!
Ktoś biegnie tutaj, ale dlaczego? Zostawcie mnie z nim sam na sam, nie boję się, nic mi się nie stanie..
Ktoś łapie mnie za ramiona i podnosi, to dziwne, nie przypomniam sobie, żebym klęczała..Ale ta osoba się nad tym nie zastanawia i ciągnie mnie do łóżka
- nie, proszę mnie tu zostawić..- mówię cichym głosem
- nie możesz, chodź, zaraz przyjdą Twoi rodzice
- rodzice? - pytam niezbyt przytomnie
- tak, bardzo się martwią - to pielęgniarka, kładzie mnie do łóżka i podaje jakieś mikstury - ale Ty nie musisz się martwić, wypij to i leż spokojnie. Chcesz może z kimś porozmawiać?
- z Remikiem..
- jakim Remikiem?
- Tym co leży w pokoju obok..
- ale kochanie, dobrze wiesz, że to nie możliwe
- który dziś jest dzień?
- a dlaczego pytasz?
- który?
- 1 kwietnia
- o matko..
CDN
skomentuj (3)