2005-06-28 11:28:50 >> roz 13, czyli krew, więzienie, i ..hmm..1.03? Zupełnie nie wiem jaki dziś dzień. Odkąd siedzę tu zamknięta, godziny, czy też dni nie mają dla mnie znaczenie. Tak, jest tutaj okno, ale co mi po oknie, które, jak sądze jest zaczarowane? WYdaje mi się, że to wszystko jest fikcja. To miejsce ten cały Marvolo ze swoimi sługusami, kórzy na jego rozkaz tłuką mnie ile wlezie, bo żle mu odpowiedziałam.. NIc nie ma dla mnie sensu. Nie mam ani rodziców, ani Remika..A o Lo..chciała bym zapomnieć, ale nie mogę..Nie wiem dlaczego, ale gdy słyszę krzyk jakiejś kobiety, a może dziewczyny, wydaje mi się iż to Lo..W co Ty się wplątałaś? NIe, lepiej zostawię ten temat.. Kroki, znów idą..znów bicie? Otwiera drzwi i uśmiecha się paskudnie..Marvolo jak ja Cię nienawidze! - no, no, no..Kochanie! Czyżbyś miała zły humor? - mówi - od kiedy to my jesteśmy na kochanie? - a co? nie podoba Ci się? - podchodzi do mnie - jakoś nie i nie zbliżaj się do mnie, bo.. - bo co? Aculay, King, złapcie ją! - rozkazuje jakimś dwóm okropnym typom, którzy odrazu podchodzą do mnie i łąpią za ręce, boleśnie je wykręcając..- i Widzisz..nic mi nie zrobisz - oczywiście, ale porozmawiajmy bez tych Twoich..kumpli! ZObaczymy! - Znasz bezróżdźkową? - a co CIe to obchodzi? - czyli znasz. wyciągnijce jej ręce do przodu - podchodzi i z uśmiechem dziecka, któe dostało prezent wyciąga sztylet.. - co Ty wyprawiasz? - ale nie muszę pytać. Dwa cięcia na jedenej stronie wewnętrznej dłoni, i dwa na drugiej dłoni..czyli nie mogę używać magii bez róźdżki.. - No to teraz możecie wyjść! - rozkazuje swoim 'kolegom', którzy natychmiast puszczają mnie i wychodzą - czyś Ty zgłupiał? - pytam - TY tchórzu! Jak śmiałeś?!- uderzam go w twarz, co powoduje ogromny ból i jeszcze więcej krwii..Ale krew..nie jadłam, nie piłam..krew.. - dlaczego tak na mnie patrzysz? - pyta z przerażeniem - bo..mam ochotę na świeże mięso..- posyłam mu niewinny uśmiech - bardzo śmieszne! siadaj i nie rób z siebie idiotki - Ja nie żartuje, nie wiesz, że jestem wampirem? Szepcze coś i nagle czuję jakby wielka niewidzialna ręka przycisneła mnie do ziemi i trzymała, abym nie wstała.. - teraz porozmiamy..A więc Twój kochany Tatuś już rozpoczął poszukiwania, ale nie podejrzewa iż to ja Cie tu mam, więc jesteśmy bezpieczni. Wydaje mi się, że już za kilka dni możemy się pobrać..tyko gdzie byś chciała? - możesz odebrać mi róźdźkę, rozciąć dłonie, ale nie zabierzesz mi umysłu..wiesz, że Ojciec uczył mnie telapatii? Nie..oj..biedactwo! może nas w każdej chwili znaleść! - ZObaczymy, ale za ten czas...- znów coś szepcze i przelatuję przez pokój i ląduję na łóżku..ŁÓŻKU!?- możemy się troszkę pobawić..nie sądzisz? - spróbuj mnie dotknąć a zabiję Cię! - przecież to nie tak miało wyglądać! Mój pierwszy raz miał być z Remikiem, w naszym pokoju, albo jakimś innym romantycznym miejscu.. - tak? jakoś się nie boję..- kolejne zaklęcie powoduje, że nie mogę ruszyć ani rękami, ani nogami - zaraz sprawdzimy..KOCHANIE * sorci, że króciutko..:** skomentuj (6) |
|
|||||||