2005-05-17 16:27:07 >> roz 12, czyli czy to mozliwe?19.02? Otwieram oczy. To nie moje łóżko, gdzie ja jestem? Rozglądam się po ciemnym pokoju, i natychmist poznaje "nasze zacisze" odwracam się na bok i widzę śliczną twarz Remika, poprostu mogłabym godzinami siedzieć i wpatrywać się w Niego..Dotykam jego wyciągniętej ręki. Jest taka ciepła, zupełnie przeciwieństwo mojej, zwykle zimnej dłoni. Kładę lekko głowę na Jego dłoni i zamykam oczy..nagle przed moimi oczami przeskakują różno kolorowe obrazy, wizja... "Idziemy z REmikiem po korytarzu, nagle ktoś nas atakuje od tyłu, odwracam się i widzę, że to Roland z jakimś ludźmi! Przekleństwa lecą w naszą stronę..Jedno za drugim, tylko kolor się zmienia..Nic nie widzę, tylko słyszę krzyk Przekleństw i czuję potworny ból. Ostatkiem sił łapię Remika za rękę i ściskam ją..Wybacz..to przeze mnie! Wcale nie - odpowiada..Preat! oczy REmika stają się puste, bez wyrazu..już wiem co się z nim stało..ale jak to możliwe? Jak mogłam zawieść?! Zabiję Cię Rolandzie! Będziesz Przeklęty na wieki! Krzyczę, a w zamian otrzymuję jedynie wymuszony śmiech.." - nie! Błagam nie! - otwieram oczy i spoglądam na Niego, całe szczęście, to tylko wizja! Tylko? to przyszłość! Muszę sie przygotować! Zbliżam moje usta do ust mojego ukochanego i całuję je, a on budząc się odwzajemnia poacłunek.. - JUz lepiej Kochanie>? - pyta - a wyglądam lepiej? - tak - to dobrze, ale muszę wyjść.. - po co? nie zostawiaj mnie! - wrócę, nie bój się.. * To tylko 1/3 rozdziału, proszę o cierpliwość:) skomentuj (2) |
|
|||||||