2005-04-12 13:57:45 >> cd roz 9- ale niestety nie mozemy sobie pozwolic na wiecej, bo zaraz sniadanie - mowi - no to idziemy - odpowiadam i lapie Go za reke. Idziemy dziwnie cieplym korytazem, skrecamy i przechodzimy obok roznych gabinetow i klas. Cisza jak zwykle, ale nagle rozlega sie ostry meski glos: - zrobisz to suko! cisza - inaczej nie tylko oni zgina, ale Ty tez! To mi wystarcza podchodze do drzwi spod ktorych wydobywa sie dzwiek i otwieram je mocnym "alohomora"(znam je z dziennika Orlanda). W pomieszczeniu panuje polmrok, ale to mi wystarcza zeby dostrzec iz Lo lezy na ziemi, a nad nia stoi z wyciagnieta rozdzka ..Roland! - co Ty idioto do cholery robisz?! - krzycze, ale nie czekam na odpowiedz tylko rzucam w niego "Fallenus", ktore powoduje..mm..zebyscie sie nie przestraszyli, to powiem tak: obezwladnia i rzuca czlowieka na ziemie powodujac ogromny bol. Podbiegam do Lo, widac ze jest przerazona, po brodzie slpywa jej strumyk jasno czerwonej krwii - Remik, zajmij sie nim - mowie znaczaco - oczywiscie kochanie - odpowiada Mam zaufanie do niego i wiem, ze lepiej nie patrzyc co bedzie sie teraz dzialo z Rolusiem, wzamian zajmuje sie Lo - Lo, Misku-przytulam ja- jestes bezpieczna- mowie - nieee...- jej wzrok pada na Remika i ROlanda- nieeeeeee! - Lo, on chcial Ci zrobic krzywde! - nie prawda! - dziewczyno! Zobacz jak wygladasz - wyciagam lusterko i podaje jej, ale ona odtraca je. Wstaje i otrzepuje sie - jestes zadowolona? - pyta - Sollider, zostaw go! - podchodzi do Rolanda i za pomoca zaklecia podnosi go, a nastepnie wychodzi. - Elfi, nie martw sie nia..- mowi cieplo i przytula mnie - chcilabym, ale nie moge - odpowiadam i wtulam sie w mojego, MOJEGO mezczyzne, ktory nigdy nie zrobil by mi krzywdy - Wiesz, musze CI cos powiedziec - tak? - uwazaj na miksturach - co? - uwazaj na miksturach, wybuchnie obok Ciebie kociolek, a ja nie chce miec poparzonego chlopaka! - coz, czasem dobrze jest miec dar widzenia przyszlosci Wychodzimy z tego okropnego miejsca i idziemy na ostatnki sniadania. * Ostatnia lekcja, latanie: Widze Lo, ale ona udaje ze jestem powietrzem nawet nie spojrzy na mnie..to boli, bardzo boli. Ale trzeba miec swoja dume! Ja Elfivien GLacier nie bede sie plaszczyc ani prosic o cos! - Elfvien! CO jest z Toba dzisiaj?! - pyta pani Owenius - przepraszam - odpowiadam - I tak koniec, Na dzisiaj koniec, dziekuje! Wracam do pokoju. Przegladam zdjecia, Lo i ja, Lo, Mama i Tata, Remik i Lo i ROland, ale skad to zdjecie? Przieciez ja go tu nie wkladalam.. Biore serce w dlon i mowie : Remik, chodz do mnie prosze.. Chowam zdjecia do pudelka, a nastepnie wsadzam je do biurka. Schodze na dol, otwieram drzwi i znow, tak jak rano czeka juz na mnie Remik - ale Ty masz tepo - mowie - dla ciebie wszystko - odpowiada - ktora godzina? - hmm..20 - juz?! - dopiero.. - mam prosbe, chodzmy do Twojego pokoju, albo gdzies gdzie mozna odpoczac - no to idziemy * Jestesmy znow w malej klasie, tej samej co zawsze. Jest cieplo i przytulnie, poniewaz w kominku pali sie przyjemny ogien. REmik siada na fotelu naprzeciw kominka.. - ja chalalam tu usiasc - mowie - ale ja bylem pierwszy .. - no dobrze Nigdy nie siadalam zadnemu chlopakowi na kolanach, ale trzeba wkoncu sprobowac, czyz nie? Mam prawie 16 lat! Podchodze do Niego i widze, ze on wie co ja chce zrobic, tylko skad?! Siadam mu na kolanach i przytulam sie. DOpiero teraz czuje jak naprawde mocno zranila mnie Lo..choc jest mi zle, to przy Remiku czuje sie taka szczesliwa, czuje jakby swiat oprocz nas nie istnial, tylko my, kominek i ten fotel.. - Wiesz Elfi..-zaczyna - ciom? - pytam glosika dziecka - masz slodki glosik, ale..kocham Cie.. - wiem, ze mam slodki glosik i wiesz...ja Ciebie tez - caluje go w policzek - tylko tyle? - pyta z udawana zloscia - caluje go w usta - a teraz? - hmm..wiesz, wole CI pokazac co mnie naprawde uszczesliwi... Musze wam przynac, ze Remik swietnie caluje..mm..:) przytulam sie znow do niego i pytam: - moge zasnac? - oczywiscie I zasypiam.... ** Krotko, ale teraz nie mam za duzo czasu:( Wybaczcie!:* skomentuj (4) |
|
|||||||