2005-04-04 20:54:25 >> cd roz 8, czyli Elfy, Remik, serce, powrot, Lo i smutek..Wybaczcie Czytacze, ale ta sytuacja mnie dobija..dlatego notka, jak poprzednia krotka, ale zrozumcie.. * 1 dzien Swiat Nawet nie wiem kiedy zasnelam, rano obudzilam sie w ubraniu z prezentami w nogach i koldra na podlodze, ale to juz normalne, ze jak spie to koldra laduje na podlodze. Podchodze do lustra i widze prawie 16 letnia dziewczyne o zapuchnietych czerwonych oczach i rozczochranych blond lokach w purpurowej szacie lekko pogietej od spania. Podchodze do ogromnej szafy z ubraniami, wyciagam jakies zwykle jeansy i sweter i ubieram je, nastepnie rozczesuje wlosy zaplatujac je w warkocz i schodze na dol. Na korytazu jest dosc zimno, i musze przyznac iz jest to bardzo zadziwiajace, bo zazwyczaj w zimie zawsze jest napalone w kominkach..Wchodze do salonu i widze..pustke, nastepny kierunek, a moze pomieszczenie to jadalnia i widze rodzicow z ciocia. Cala trojka choc zadowolona i z usmiechem na twarzach to jednak widac, ze sa zmeczeni, ale nie chca puscic pary z ust! Przeciez mam rocznikowo 16 lat, nie jestem dzieckiem! Ale oni chyba nadal uwazaja mnie za 6-cio latke.. - Dzien dobry - witaja mnie - Zalezy jak dla kogo..- odpowiadam, ale nie slysze odpowiedzi. Siadam na swoim zwyklym krzesle i oczekuje na cos do zjedzenia, po chwili przybiega Mrok i naklada mi jakiejs salatki warzywnej. Patrze na tajemnicza Trojce, i dostrzegam iz oni na mnie patrza - co jest? - pytam - zle i dobre wiesci - odpowiada Mama - czyzbym juz dorosla do wtajemniczenia w tak wazne informacje?- pytam niezbyt milo - przestan byc ironiczna - upomina mnie Tato - dobrze, a wiec?- zeby cos wiedziec, trzeba udac milego - po sniadaniu - odpowiada Mama - dobrze Zabieram sie za salatke, jem szybko i popijam ciepla herbata, patrze wyczekujaco na Mame i slysze: - chodzmy do Twoich komnat Nie chce mi sie isc, wiec sie aportuje w pokoju, siadam na lozku i czekam, no bo co sie stalo, ze chca mi cos powiedziec? Mama wchodzi, ale nie siada na lozku tylko na moim ukochanym bujanym fotelu. Widac, ze nie wie co powiedziec, ale co mnie to? Chce jakis informacji! - a wiec? - pytam - Nie dlugo sa Twoje 16 urodziny..- mowi - tylko tyle chcialas mi powiedziec? CHyba wiem kiedy mam urodziny! - jestem wsciekla - Uspokoj sie! Jak Ty sie do mnie odzywasz?! - Zaraz pojda iskry - przepraszam - odpowiadam, choc niezbyt szczerze.. - tak lepiej, a wiec Twoje imie nadane jest Ci nie bez znaczenia..-mowi powoli - Jak zapewne wiesz, nie jestem czlowiekiem i czarownica, tylko czlowiekiem, czarownica a raczej wiedzma oraz Elfem - co? - o co tu chodzi? - jestes pol Elfem, dlatego Twoje imie brzmi Elfivien - odpowiada - no i co w zwiazku z tym?- coz za mile pytanie - i w dniu Twoich 16 urodzin..bedzie Twoja inicjacja i zostaniesz wprowadzona w moj swiat, a wlasciwie nasz swiat - nawet jesli jestem tylko pol elfem? - nawet, nie ma wyjatkow. Jesli plynie w Tobie krew Elfow, to jestes Elfem.. - ale Mamo, czytalam, ze Elfy nie uzywaja przemocy i Czarnej Magii, a ja wiesz.. - wiem, ale Ty jestes Elfem, ktory moze uzywac i Bialej i Czarnej Magii - dobrze, mam sie jakos szczegolnie przygotowac na ta inicjacje? - bedziesz musiala, ale nie teraz. Jedyne co musisz teraz robic to uczyc sie razem z Ojcem - dobrze, i Mamo..przepraszam - teraz juz szczerze Wstaje i usmiecha sie cieplo.. - Wybacz, ale musze isc do Cioci - dobrze Wychodzi i zamyka za soba drzwi, a ja postanawiam poczytac sobie troszke pamietnik Orlanda.. * W dniu wyjazdu: Gdybym mogla to wolalabym sie aportowac, albo jechac samochodem, ale nie moge..Zegnam sie z ciocia przy drzwiach. Tym razem jade na peron z Tata i Mama. Skrzaty wrzucaja moje kufry do bagaznika i jedziemy tym samym, czarnym i jakze pieknym autem! Jedziemy szybko, moze troszke za szybko ale trzeba sie pospieszyc..9 juz prawie dochodzi, a ja dopiero wbiegam na peron, Tata wrzuca bagaz do przedzialu, a w tym czasie zeganm sie z Mama - nie wychodz sama nigdzie, uwazaj na siebie, ucz sie, nie mow o sobie za duzo i.. - dobrze Viv, daj jej spokoj. Kochamy Cie corciu! - mowi Tato Wsiadam do przedzialu, ale jeszcze sie wychylam i widze, jak jacys ludzie otoczyli MOICH rodzicow i klaniaja sie im ze slowami "o Panie! o Pani!"Nie widze dalszego potoku zdarzen, bo pociag rusza. Siadam sama, no moze nie sama przeciez mam Tie na reku i Quirke w koszyku, ale jednak brakuje mi przyjaciol i Remika, nagle moje rozwazanie przerwa dzwiek otwieranych drzwi, spogladam co za intruz przerwal mi w tak waznej chwili i widze..Remika! Milosc mego zycia! - Remik! - podbiegam do Niego i wieszam sie mu na szyji - Elfi, przestan, bo mnie udusisz! - Wiesz jak sie za Toba stesknilam?!?! - I tak mialo byc! - alez Ty okrutny!- zartujemy Puszczam Go i zamyka drzwi, a nastepnie siada - jak minely Swieta? Slowa Mamy przypominaja mi sie ; - dobrze, a Twoje? - tez dobrze..wiesz, mam prezent dla Ciebie.. - nie trzeba bylo.. - trzeba, trzeba - Wyciaga czarny, aksamitny woreczek z kieszeni szaty - co to jest? - pytam - otworz i zobacz - usmiecha sie Otwieram i na reke wysypuje mi sie sliczny naszyjnik w ksztalcie serca, ktore mozna przelamac na pol.. - och..jaki sliczny! - i zeby byl bardziej skuteczny to ..- wyciaga szytlet z rekawa - musimy uronic krople krwi na niego.. - po co? - hmm..znalazlem w starych ksiegach Mego Ojca zaklecie, ktore dzieki takiemu polaczeniu spowoduje, ze bedziemy na zawsze razem!- odpowiada z blyskiem w oku - no wiec dobrze..a skad mam wziasc te krople? POdaje mi sztylet - z palca jesli chcesz - odpowiada Nacinam palec i spuszczam krople krwi na serce, nastepnie podaje szytlet Remikowi i powtarza moje ruchy. Nagle serce zaczyna swiecic na zielono i krople wsiakaja w nie, nie zostawiajac nawet sladu.. - zlap teraz polowke z R, a ja zlapie za E i przelamiemy, dobrze? - pyta - dobrze Lapiemy za polowki i rozlamujemy serce na pol -a teraz zaloz je na szyje- mowi Zakladam swoja czesc, a on swoja i czuje cos bardzo dziwnego..jakbym byla rozdzielona na pol.. REmik siada obok mnie i przytula w taki sposob, ze czuje jakby wszystkie problemy wokol mnie przestaly istniec..Nagle drzwi otwieraja sie powtornie i staje w nich jakas niezbyt urokliwa dziewczyna - No golabki, wstawac! Zaraz dojezdzamy!- mowi i wychodzi.. - ktora godzina? - pytam Remika - 13..-odpowiada nieco zdziwiony.. Pociag zatrzymuje sie na peronie przy zamku, wychodzimy trzesac sie z zimna, ale nagle czuje jak ramie Remika otacza mnie.. - odrazu lepiej - mowie - wiem - mowi i pochyla sie szepczac "kochanie" * Siedze juz po obiedzie na lozku, lekcje sa odwolane, a ja jestem taka zmeczona i smutna..Spotkanie z Lo wygladalo okropnie! Wymusila sie na usmiech i "czesc, jak swieta?" i poszla do Rolanda..no coz, masz mnie dosc, nie bede sie narzucac..mam swa godnosc! Klade sie i zasypiam, a raczej zapadam sie w blogoslawiona pustke.. skomentuj (5) |
|
|||||||