2005-06-15 22:02:27 >> cd roz. 12, czyli gdzie ja jestem?dla: - ALice, bo mnie molestuje:** - Mirandy:) - Kasi, bo nie ma czasu - Gosi, bo sie wstydzi:** * Cholera! Nigdy nie sądziłam, że przebudzenie się może być tak trudne!NIe może i Wiedziałam, że przebudzenie sie jest jednak troszkę trudne, ale że aż do takiego stopnia?! Otwieram piekące, ciężkie powieki, ale nic nie widzę..ciemność wokół..Podnoszę lekko głowę, ale nagły, ostry ból powoduje, iż odrazu zmieniam zdanie na temat wstania..Podnoszę rękę do twarzy i czuję..coś..coś dziwnego..takiego lepkiego..to..krew.KREW?! CO na mojej twarzy robi KREW? Usiłuje sobie przypomnieć cokolwiek z wieczora..NIe piłam, nie ćpałam, hmm..Więc co jest?? Gdzie ja jestem? Nagle wspomnienia uderzają we mnie jak piorun..Lo w dormitorium, Lo w lesie, Lo podaje mi książkę, Lo rozmawia z jakimś mężczyzną..Lo? LO!! Nie..nie coś tu jest nie tak..pewnie to jakiś koszmar lub wizja! Zaraz sie obudzę w moim kochanym łóżku z kotkiem i wężem..prawda? Usielnie próbuję wybudzić się..ale na nic me próby, skoro jestem przytomna..Nagle słyszę dźwięk otwieranych drzwi, spogladam w stronę przybysza i..dwóch mężczyzn ciągnie mnie za ręce do wyjścia - Wstawaj malutka! DOść tego spania! - śmieją się okrutnie - co? - zamiast zwykłego mojego głosu słysze jakis cichy warkot..no tak..wkońcu mam gardło tak boleśnie suche, że aż język przykleja mi się do podniebienia..jakbym krzyczała..ale kiedy?! NIe odpowiadają tylko ciągną mnie jakimiś krętymi dróżkami nie zważając na moje protesty. Wpychają mnie przez wielkie drzwi do dziwnego pokoju, o ile to można nazwać pokojem, bo bardziej przypomina to sale..sale tortur? Cóż, moje wymęczone ciało niemie protestuje, ale w akcie tego powoduje tylko, iz upadam na twarz przed jakims dziwnym fotelem.. - haha! a taka mocna miała być! - śmieją się ze mnie - SPOKÓJ! co to ma BYĆ? Ach..Panna Glacier! - podchodzi do mnie jakiś chłopak, a może mężczyzna ? starszy może o 10 lat, nie więcej. Łapie mnie za brodę i boleśnie unosi moją oblałą głowę..- CÓŻ za zaszczyt Cię gościć w mych jakże skromnych progach! - kimże jesteś? co ode mnie chcesz?! - mówię cicho - ach! Przepraszam! Nie przedstawiłem się! Marvolo Fallen! Znasz mnie może? Świetnie, upadły Marvolo!- nie, nie miałam przyjemności- podnoszę się, delikatnie, i powoli..Moje stopy jakoś nie maja ochoty dziś utrzymać mnie w pionie..ale muszę stanąć - ale powiesz mi co tu robię? - dopiero teraz widzę swoje ciało, całe pocięte w jakieś niezrozumiałe wzorki..Boże! Co to jest?! - och..moi PRZYJACIELE sprowadzili Cię do mnie - odpowiada, a w między czasie mu się przygladam..Hm..Przypomina Remika..CIemne włosy, oczy..Remik..jak bardzo chciała bym, żebyś teraz tu był.. - a w jakim celu? Oświecisz mnie wreszcie czy nadal mam porwadzić tą głupią rozmowę z Tobą? - Hurtus - wyszeptuje, a moje ciało przepełnia się niesamowitym bólem..ale nie krzyczę, muszę mieć godność - haha! Myślisz, że się wystraszę? - NIe, a niby dlaczego? Hmm..właciwie to już miałaś ucztę powitalną, teraz możesz już zamieszkać tutaj.. - co? co za uczta powitalna?! Zamieszkać? Z kim? Gdzie? - och..no zobacz na siebie - materializuje przedemną lustro - prawda, że piękne? To dzieło moich najlepszych słu..PRZYJACIÓŁ!- moje ciało..okropne, ale twarz..cała umazana krwią, włosy ..lepiej nie mówić.. - Nie bądż smieszny, wracam do szkoły! - niby jak? zobacz - porusza róźdźką przede mną i upadam na kolana- widzisz? Myślisz, żebyś wstała? Mrok! Mrok! - woła kogoś - Gdzie jesteś ty pieprzony skrzacie?!- nagle wbiega do komnaty coś, czego nie nazwałabym skrzatem.. - Mrok już jest..Pan wołał? - zaprowadź ją do pokoju, i napuść wody do wanny.. - Ale Panie! Przecież.. - lotus! - ostry krzyk przerywa rozmowę.. - Idź już - Mrok podchodzi i łapie mnie za rękę, a następnie ciągnie. Wchodzimy po różnych schodach, nie pamiętam nawet ile ich pokonałam, poprostu idę za tym skrzatem i nie mam zamiaru nic innego robić..Nagle otwiera przede mną drzwi i wpuszcza do pokoju..CAly niebieski, z dużym oknem wpuszczającym trochę wiosennego słońca, łóżkiem, szafą, stolikiem i biurkiem, podaje mi ręcznik i otwiera kolejne drzwi, tym razem zapewne od łazienki..Odkręca kran i pomieszczenie wypełnia się ciepłą parą..hmm..jak mi brakowało wody..Zamykam drzwi i wchodzę do tej rozkosznej wody. CO prawda mam wielką ochotę na troche mięsa..ale..ale zadowolę się tym. Po wyszorowaniu porządnie każdego zakątka mojego ciała, ubrałam sie w przygotowaną lawendową (LAWENDOWĄ!)szatę..Wychodzę z tego przemilego miejsca i wpadam wprost na tego..jak mu tam? Marvola.. - oo..jaka zmiana! - dobrze wyglądałam, dopóki mnie tu nie ściągnąłeś. Czego chcesz? - Ciebie - CO?! - Ciebie - odpowiada poprostu - chyba się żle rozumiemy.. - nie, bardzo dobrze. CHcę Ciebie..Będziesz moja Jesteś śmieszny! Wynoszę się stąd! - Bez żadnych sztuczek. Pole anty aportacyjne..i nie wyjdziesz bez mojego pozwolenia za próg - wychodzi uśmiechając się paskudnie.. * Na gwmatane i to nieźle..:) skomentuj (4) |
|
|||||||