2005-04-22 20:47:15 >>

cd 10, czyli moze powrozymy?



- Stop! Przerwa! - wola Remiś
- co jest? taki stary jesteś?
- Coś Ty powiedziała!?
- że jesteś stary!
- ja Ci dam stary!
Rzuca mnie na lozko i nie milosiernie laskocze..
- stop..haha..pro..haha..prosze!
- nadal jestem stary?!
- nie..
Schodzi ze mnie i siada na krześle, tupiąc nogą w rytm jakiegoś hip-hopu. Podchodzę do okna i widzę uczniów, którzy za naszym przykładem poszli na wojnę śnieżną..
- która godzina? - pytam
- kolacyjna
- już?
- tak
- no to chodźmy!
Łapię Jego ciepłą rękę i idziemy na kolację
- wiesz..
- hmm?
- zgłodniałem
- ja też
Uśmiechamy się, gdy nagle wyrsta przed nami jak duch Lo..Staram się ją ominąć, ale łapie mnie za ramię i mówi
- musimy porozmawiac
- nie mamy o czym
- Elfi, ja..- ale nie daję jej skończyć
- nie Garney, wybrałaś, nie mnie ale Rolanda, zjamij się nim, a mnie zostaw w spokoju
- ale te lata przyjazni! Przyjazni sióstr!
Podchodze do niej i syczę prosto w twarz
- To TY, tylko TY zniszczyłaś naszą przyjaźń, a teraz spadaj do Rolusia!
Odchodzę jak najszyciej z tego miejsca, ale słyszę jej głos:
- Elfivien! Jak możesz?!
Nie obchodzisz mnie już myślę przy wejściu na Salę
- Kocie, czekaj
- co?ach.. Przepraszam, chodźmy..
Siadamy na miejscu Remika i jemy jakis posiłek, ciepły posiłek..ciepły i krwisty..
- Elfi? czy Ty nie jesteś jaroszką?
- o co Ci chodzi?
- zobacz co jesz!
Spoglądam na talerz, na białej porcelanie leży nie dogotowane, a wręcz pół surowe mięso "co jest?!?!"
- o Boże!
- Wytrzyj twarz, jesteś cała we krwii!
Wycieram się szybko jakąś serwetką i mówię:
- chodźmy, proszę!
- już - widzę, że nie ma ochoty zostawiać swoich kanapek, ale idzie..
Wychodzimy na korytaż, sama nie wiem gdzie chcę iśc, poprostu nogi same mnie prowadzą poprzez korytaże i jakies przjeścia, których, choć znam zamek jak własną kieszeń, nie znam! Zatrzymuję się przed czarnymi drzwiami..zakurzonymi..
- co to jest Elfi?
- nie mam pojęcia
Podchodzę do drzwi i wyczówam Czarną Magię, chcę je otworzyć, ale nie mogę..hmm..Avantius - szepczę cicho do drzwi, i w odpowiedzi otzrymuję głośne skrzypienie. Wchodzę do środka i odrazu wiem co to jest..to Pokój Czarnej Magii, a właściwie Czarnej Wróżbitki..tylko co on robi w szkole?
- Chodź..zobacz Remik, czy to nie wspaniałe miejsce?
- dość brudne..
- Vacius
- no..kochanie! odrazu lepiej!
podchodzimy i siadamy koło zielonej gwiazdy namalowanej na czarnej podłodze..Remik nie czuje tych wibracji, tych mysli i słów, tej energii..
- Powróżyć Ci? - pytam
- Jasne
- podaj mi dłoń tak jak kolegom
Podaje
- a teraz patzr mi prosto w oczy, bezwzgledu na wszystko
patrzy
Nie wiem skąd wiem co mam robić poprostu wiem..
- Przyszłość, przeszłość
Pokażcie mi swe tajemnice!
ja Czarna Wiedźma, obiecuję
Zachowam je dla siebie!
Nagle w oczach Remika widze..tak wyrażnie, że aż nie możliwa jest pomyłka..Nas, jakieś dzieci, bitwę, walkę, śmierć, nienawiść i zemstę i..Miecz..Caly czarny, tylko rękojeść jest w kształcie wężowej głowy..
Puszczam Jego rękę i przybieram postawę neutralną
- i co?>
- a co ma być?
- no co widziałaś?
-niewiele..
- ciebie jako mego męża~!
- no to wspaniale! - uśmiecha się
- chodźmy..juź..póżno..- kręci mi się w głowie..ale jakoś idę..
Wychodzimy, a drzwi same się za nami zamykają..Nie pamiętam drogi do pokoju, jakaś rozmowa, szybki pocałunek i rozstanie..Kładę się w ubraniu do łóżka, wizje..już czuję..Zamykam oczy i przenoszę się w świat cierpienia ludzi i zabawy ich oprawców..
skomentuj (6)